Sprzedam: Używany zasilacz ATX – Modecom Feel 3 500W – Professional Line

Na sprzedaż: Używany zasilacz ATX Modecom Feel 3 500W Professional Line. Stan: bardzo dobry, sprawny. Chłodzenie: 1 wentylator 12 cm.

Zasilacz był użytkowany w komputerze biurowym. Wymontowany i schowany do szafy jakieś parę lat temu. Zero problemów z napięciami. Zero hałasu – wentylator sprawny. Wszystko przedmuchane i wyczyszczone. Dlatego stan oceniam na bardzo dobry.

Dlaczego sprzedaję?

Sprzedaję, bo miejsce w szafach na przechowywanie rzeczy, które „może kiedyś się to przyda” kończy mi się 🙂

A może komuś potrzebny i przyda się do jakiegoś starczego komputera, naprawy czy majsterkowania.

Informacje dodatkowe

Na kolejnych zdjęciach real-foto produktu oddające rzeczywisty stan przedmiotu na aukcji oraz screeny ze strony producenta…

Pamiętaj: Zamawiając u mnie nie musisz długo czekać na dostawę (wysyłam w 1-2 dni), otrzymujesz zamówienie i polską fakturę 23% VAT. Wystawiona aukcja to oferta tylko dla firm. Jeśli chcesz kupić, a nie masz firmy – to na pewno wśród znajomych masz osobę prowadzącą firmę lub działalność i możesz spróbować poprosić ją o zakup.

Wystawione i dostepne produkty i usługi możesz kupić tutaj
https://business.allegro.pl/uzytkownik/asgardws

AI: Używany Modecom Feel 3 500W Professional Line – portret budżetowego zasilacza ATX, który wciąż ma swoje miejsce przy starszym sprzęcie

Modecom Feel 3 500W z dopiskiem Professional Line to nie jest zasilacz, po który sięga się do nowego komputera z mocną kartą graficzną. To sprzęt z innej epoki składania pecetów – z czasów, gdy polska półka sklepowa była pełna obudów i zasilaczy tej marki, a napis 500 W na pudełku miał uspokoić klienta, a nie opisać twarde możliwości szyny +12 V. Dla osoby, która składa maszynę retro, ratuje stary tower albo chce zrozumieć, jak wyglądał przeciętny zasilacz ATX sprzed kilkunastu lat, taki egzemplarz bywa jednak ciekawszy niż kolejny anonimowy zasilacz z ogłoszenia.

Poniższy tekst jest pisany właśnie pod ten użytek. Nie traktuje Feel 3 jak współczesnego zasilacza z górnej półki i nie udaje, że każda sztuka z tej nazwy jest identyczna. W budżetowych seriach tamtych lat rewizje się różniły – inną wiązką kabli, innym wentylatorem, czasem innym układem korekcji współczynnika mocy. Źródłem prawdy pozostaje tabliczka znamionowa konkretnego egzemplarza, a nie wspomnienie z forum sprzed dekady.

Skąd wziął się Feel 3 i jakie miejsce zajmował na rynku

Modecom przez długie lata był w Polsce marką „składaka”. Obudowy, zasilacze, czasem akcesoria – sprzęt kupowany nie dlatego, że bił rekordy w testach laboratoryjnych, tylko dlatego, że był dostępny, niedrogi i wystarczał do komputera, który miał po prostu działać. Seria Feel należała do tej codziennej oferty. Kolejne numery – Feel, Feel 2, Feel 3 – były raczej odświeżeniem linii niż skokiem do innej klasy inżynierii.

Dopisek Professional Line brzmi dziś poważniej, niż brzmiał wtedy w praktyce. W tamtej ofercie oznaczał zwykle szczebel wyżej niż najtańszy „goły” Feel z tej samej rodziny – lepsze opakowanie marketingowe, czasem spokojniejszy wentylator, czasem deklarowane Active PFC, czyli aktywną korekcję współczynnika mocy. Nie oznaczał zasilacza do stacji roboczej, serwera ani do karty graficznej z dużym, skokowym poborem prądu. Słowo professional było tu nazwą linii, nie obietnicą klasy workstation.

Czasowo Feel 3 500W trzeba osadzić mniej więcej na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI wieku, z sprzedażą ciągnącą się jeszcze jakiś czas później w sklepach i na wyprzedażach. To okres, w którym typowy domowy komputer wciąż żył w dużej mierze z szyn +5 V i +3,3 V – dyski, część logiki płyty, starsze napędy – ale karty graficzne i procesory już wyraźnie przenosiły ciężar na +12 V. Zasilacze budżetowe z tego przejściowego momentu często miały na pudełku dużą liczbę watów, a w środku układ, który tę liczbę „zbierał” ze wszystkich szyn naraz. Stąd bierze się najważniejsze nieporozumienie przy zakupie używanego Feel 3 – 500 W całkowitych to nie jest 500 W dla karty graficznej.

W tamtych latach konkurencją dla Modecoma były inne marki półki popularnej, często składane u tych samych lub podobnych producentów OEM. Feel 3 nie był ani sławny z awaryjności na miarę najgorszych „no-name’ów” z bazaru, ani chwalony w testach obok konstrukcji z górnej półki. Był wystarczający do komputerów, do których go kupowano – biurowych, domowych, lekko granych – pod warunkiem, że nie wymagano od niego cudów i że kondensatory były jeszcze świeże. Dziś, po kilkunastu latach, ten drugi warunek jest już osobnym tematem.

Co naprawdę znaczy 500 W i jak czytać tabliczkę

Na obudowie zasilacza ATX moc podaje się jako sumę, której nie wolno dodawać w głowie „na zapas”. Jest moc całkowita, są moce i prądy poszczególnych szyn, a do tego ograniczenia łączne – na przykład wspólny limit dla +3,3 V i +5 V, oraz osobny, zwykle ważniejszy dziś, limit dla +12 V. Jeśli tabliczka mówi, że całość to 500 W, a szyna +12 V ma wyraźnie mniej, to właśnie ta mniejsza liczba decyduje o procesorze i karcie.

W zasilaczach tej klasy i tego okresu na tabliczkach często pojawiały się wartości zbliżone do poniższych. To orientacyjny obraz ogłoszeń i nalepek tej generacji, nie certyfikat laboratorium i nie gwarancja, że Twój egzemplarz ma dokładnie takie prądy. Zawsze przepisz cyfry ze swojej sztuki.

SzynaCzego się spodziewać w tej klasiePo co to komu przy starszym pececie
+3,3 Vprąd rzędu dwudziestu kilku–trzydziestu amperówlogika płyty, część pamięci i układów na płycie
+5 Vpodobny rząd wielkości, często koło 30 Astarsze dyski, napędy, część zasilania płyty
+3,3 V i +5 V łączniewspólny limit wyraźnie niższy niż suma obu szyntypowe dla regulacji grupowej; nie dodawaj prądów wprost
+12 Vczęsto rozbita na +12 V1 i +12 V2, łącznie zwykle wyraźnie poniżej 500 Wprocesor, karta, wentylatory, nowoczesne dyski
−12 Vułamek amperadziś prawie martwa szyna, kiedyś potrzebna niektórym kartom
+5 V standbyzwykle około 2–2,5 Azasilanie czuwania, wybudzanie, część portów przy wyłączonym pececie

Słowo Professional nie zmienia tej arytmetyki. Jeśli na nalepce widzisz dwie szyny +12 V po kilkanaście amperów, nie zakładaj, że możesz z każdej wycisnąć maksimum jednocześnie i jeszcze dodać pełne +5 V. Producenci budżetowi tamtych lat chętnie pokazywali prądy szczytowe poszczególnych linii, a moc ciągłą całej przetwornicy ustawiali niżej. Do tego dochodzi temperatura – waty z katalogu dotyczą zwykle pracy w określonych warunkach, nie w nagrzanej obudowie pod biurkiem w lipcu.

Druga rzecz, którą warto odczytać od razu, to zakres napięcia sieci. Napis w rodzaju 200–240 V oznacza zasilacz przewidziany na sieć europejską, często bez pełnego Active PFC albo z prostszym układem wejścia. Napis 100–240 V sugeruje szerszy zakres i zwykle aktywną korekcję, ale sam napis nie jest świadectwem jakości kondensatorów. Przy używanym sprzęcie ważniejsze od marketingowego PFC jest to, czy po latach zasilacz w ogóle trzyma napięcia.

Sprawność energetyczna w tej półce rzadko była porównywalna z dzisiejszymi konstrukcjami z certyfikatem 80 PLUS Gold czy wyższym. Część sztuk z linii Professional miała naklejkę efektywności, część tylko hasło w ulotce. Realnie trzeba zakładać, że przy mocnym obciążeniu zasilacz zamienia zauważalną część energii w ciepło. Przy retro komputerze pobierającym 150–250 W z gniazdka nie jest to dramat. Przy próbie „dociśnięcia” go do tabliczkowych 500 W – już tak, i to zarówno dla rachunku za prąd, jak i dla żywotności wnętrza.

Zabezpieczenia, o których mówiło się w opisach – OVP, OCP, SCP, czasem OPP – w teorii pilnują przepięcia, nadmiaru prądu, zwarcia i przeciążenia. W budżetowym zasilaczu z tamtych lat obecność tych skrótów na pudełku nie mówi, jak szybko i jak dokładnie działają. Działały na tyle, by komputer domowy nie stał się od razu problemem. Nie warto na nich polegać jak na precyzyjnym laboratorium, zwłaszcza po latach, gdy elektrolity straciły pojemność, a progi zabezpieczeń mogły się rozjechać.

Złącza, szyny i budowa, jakiej można się spodziewać

Feel 3 500W to klasyczny zasilacz ATX – prostokątna puszka z otworami montażowymi pasującymi do obudów typu tower z epoki, z wtyczką sieciową IEC z tyłu i wiązką kabli z przodu. W tej serii kable były zwykle na stałe, nie modular. Dla majsterkowicza to nawet zaleta przy prostym składaniu – nie zgubisz wiązki – i wada przy porządkowaniu obudowy, bo nadmiaru kabli nie da się wypiąć.

Typowy komplet, który trzeba policzyć na żywo, a nie wziąć z pamięci, wygląda tak:

  • wtyk płyty głównej 20+4 pin, zgodny i ze starszymi płytami 20-pin, i z nowszymi 24-pin,
  • zasilanie procesora 4-pin albo 4+4 pin, zależnie od rewizji; do wielu płyt Socket 775, AM2 i AM3 wystarczał 4-pin, nowsze płyty lubią pełne 8 pin,
  • kilka wtyków SATA do dysków i napędów,
  • kilka wtyków Molex, czasem jeszcze mały wtyk floppy,
  • jedno, czasem więcej, złącze PCI Express 6-pin – albo jego brak i poleganie na przejściówce z Molex, co przy karcie graficznej jest już sygnałem ostrzegawczym.

Brak wtyku, którego potrzebuje płyta, nie jest drobiazgiem do „jakoś ruszenia” byle przejściówką. Przejściówka z Molex na PCIe 6-pin potrafi formalnie podać napięcie, ale obciąża starą szynę i cienkie styki w sposób, do którego ten zasilacz nie był rozsądnie liczony. Przy lekkiej karcie z epoki bywało to codziennością. Przy czymkolwiek nowszym – to zły pomysł.

W środku, bez otwierania obudowy, można uczciwie założyć obraz typowy dla popularnej półki tamtego czasu. Wejście sieciowe, prostowanie, duży kondensator bulk na napięciu stałym rzędu trzystu woltów, potem przetwornica impulsowa i prostowniki szyn wyjściowych. W wielu budżetowych konstrukcjach z tamtych lat stosowano regulację grupową – group regulation – w której napięcia +5 V i +12 V są ze sobą sprzężone. Gdy jedna szyna jest mocno obciążona, a druga prawie wcale, napięcia potrafią odjechać w przeciwne strony. Stare komputery, które brały prąd „po równo” z kilku szyn, maskowały tę cechę. Nowszy zestaw, który prawie wszystko bierze z +12 V, a +5 V obciąża symbolicznie, potrafi taką konstrukcję wyprowadzić z równowagi.

Wentylator w Feel 3 był zwykle większy niż w najstarszych zasilaczach z wiatrakiem 80 mm – często 120 mm, co przy umiarkowanym obciążeniu daje przyjemniejszy dźwięk. Sterowanie obrotami bywało proste, termiczne albo prawie stałe. Po latach łożysko i tak potrafi być głośniejsze niż elektronika. To jedna z niewielu rzeczy, które przy odrobinie wprawy da się ocenić uchem, zanim jeszcze zmierzy się napięcia.

Czego nie warto robić „dla ciekawości” – otwierać obudowy bez przygotowania. Kondensator wejściowy trzyma ładunek długo po wyjęciu wtyczki. Napięcie po stronie pierwotnej jest niebezpieczne dla życia, a obudowa zasilacza nie jest zabawką edukacyjną w tym samym sensie co stara karta dźwiękowa. Oględziny przez kratkę, zapach, test napięć na wtykach przy złożonym komputerze – tak. Rozbieranie „żeby zobaczyć, jakiej firmy są kondensatory” – tylko jeśli naprawdę wiesz, jak rozładować stronę pierwotną i jak nie dotykać tego, czego nie trzeba.

Do jakich komputerów ten zasilacz pasuje najlepiej

Najuczciwsze zastosowanie używanego Feel 3 500W to starszy komputer o umiarkowanym i w miarę równym poborze. Nie chodzi o sentyment do logo. Chodzi o to, że rozkład szyn, wtyki i zapas mocy pokrywają się z maszynami, dla których ten zasilacz w ogóle projektowano.

Dobrze leży przy takich zestawach:

  1. Biuro i dom z epoki Core 2, Athlon 64, wczesnych Phenomów i Pentium 4 – płyta, jeden dysk, napęd, zintegrowana grafika albo słaba karta. Tu 500 W na pudełku jest wręcz z dużym zapasem, a liczy się stabilność +5 V i +3,3 V oraz spokojna praca wentylatora.
  2. Lekki komputer do grania z lat około 2006–2011 – procesor ze średniej półki i karta, która mieści się w jednym wtyku 6-pin albo wręcz obywa się bez dodatkowego zasilania. Przykładowo karty, które w tamtych latach uchodziły za rozsądne, a nie za piece. Jeśli karta chce dwóch wtyków 8-pin, ten zasilacz nie jest jej partnerem, niezależnie od naklejki 500 W.
  3. HTPC i pecet pod telewizor na starszej platformie – mało watów, dużo godzin czuwania. Tu szczególnie warto sprawdzić, czy zasilacz nie piszczy w standby i czy +5 Vsb nie siada, bo od tego zależy wybudzanie i czasem zasilanie portów przy wyłączonym systemie.
  4. Stanowisko do uruchamiania starych płyt – jedna płyta, procesor, pamięć, ewentualnie karta diagnostyczna. Krótkie testy, obserwacja napięć, brak godzinnego grania. To zastosowanie majsterkowicza, nie „zasilacz na lata do codziennego peceta”.

Mniej oczywiste, ale sensowne użycie, to dawanie drugiego życia obudowie, która już ma Feel 3 w środku i której nie opłaca się przerabiać pod nowoczesny zasilacz, o ile komputer zostaje w swojej epoce. Wymiana samego zasilacza na nowy ma sens wtedy, gdy reszta maszyny jest warta zachodu. Jeśli całość jest eksponatem albo maszyną do starych gier, sprawny Feel 3 bywa częścią zestawu, a nie przeszkodą.

Są też zastosowania, do których ten zasilacz nie pasuje, nawet jeśli „watów teoretycznie starcza”:

  • współczesne karty z dużymi skokami prądu na +12 V, także te oficjalnie „mieszczące się” w 500 W całego komputera,
  • płyty wymagające solidnego EPS 8-pin i dokładnych napięć przy obciążeniu prawie wyłącznie dwunastoma woltami,
  • dyski i kontrolery, przy których spadek albo zawyżenie +5 V kończy się losowymi błędami, a nie efektowną awarią,
  • praca ciągła pod wysokim obciążeniem, składanie na nim koparki, serwera plików z wieloma dyskami albo zasilanie czegokolwiek poza komputerem przez „jakoś podłączone” Molexy.

Osobna kategoria to nauka. Dla kogoś, kto chce zrozumieć pinout ATX, różnicę między wtykiem 20-pin a 24-pin, rolę przewodu PS_ON i sens szyny standby, stary zasilacz jest dobrym obiektem do opowieści i do pomiarów na wtykach, przy złożonym, normalnie uruchomionym komputerze. Nie jest dobrym obiektem do eksperymentów ze zwieraniem szyn, obciążaniem żarówkami „na oko” ani do wyprowadzania 12 V na warsztatowe wynalazki. Zasilacz komputerowy nie jest zasilaczem laboratoryjnym. Nie ma wygodnej regulacji, nie lubi pracy bez obciążenia części szyn, a zwarcie na kablu kończy się w najlepszym razie zadziałaniem zabezpieczenia, w gorszym – trwałym uszkodzeniem.

Zakup używanego egzemplarza – na co patrzeć, zanim się zapłaci

Używany zasilacz starzeje się inaczej niż używana karta graficzna. Karta albo działa, albo ma artefakty. Zasilacz może przez miesiące „prawie działać” – napięcia na granicy, wyższe tętnienia, czyli ripple, losowe restarty, które wina zrzuca na pamięć albo na system. Przy Feel 3 z drugiej ręki wiek elektrolitów jest ważniejszy niż naklejka Professional Line.

Przed zakupem warto mieć krótką listę i nie wstydzić się o nią pytać. Sprzedawca, który włączał ten zasilacz w komputerze, zwykle potrafi odpowiedzieć. Sprzedawca, który „ma to z odzysku, nie sprawdzałem”, sprzedaje ryzyko, nie sprzęt.

Co sprawdzićDlaczego to ważneKiedy lepiej odpuścić
Tabliczka, komplet kabli, zgodność wtyków z Twoją płytąrewizje Feel 3 nie są identycznebrak wtyku CPU albo płyty, „dorobimy przejściówką”
Czy komputer z nim wstaje i trzyma się w systemiesamo kręcenie wentylatora po zwarciu zielonego z czarnym to za małosprzedawca nie potrafi pokazać pracy pod obciążeniem płyty
Napięcia +12 V, +5 V, +3,3 V w BIOS-ie albo multimetrem na wolnym Molexgranica ATX to z grubsza ±5% na głównych szynach+12 V poniżej około 11,4 V albo powyżej 12,6 V już na starcie
Zapach, spuchnięte ślady przy kratce, ślady przegrzania wtykówelektrolit i przegrzany plastik nie „się ułożą”słodkawy zapach spalenizny, brązowe styki, lejący się kondensator widoczny przez kratkę
Dźwiękpiszczenie cewki i rzężenie łożyska to różne usterki, obie irytującegłośny pisk przy byle dysku albo zgrzyt łożyska
Praca w standbypłyta musi dostać +5 Vsb, zanim w ogóle da się ją włączyćkomputer sam się wybudza, nie wstaje, albo USB w czuwaniu siada
Cena wobec ryzykasprawny używany zasilacz z epoki ma wartość użytkową, nie kolekcjonerskądopłata „bo Professional” przy braku testu

Pomiar, który ma sens w domu, jest prosty. Czarny przewód molexa albo wtyku płyty to masa. Żółty to +12 V, czerwony to +5 V, pomarańczowy przy wtyku płyty to +3,3 V. Mierzy się to przy uruchomionym komputerze, najlepiej najpierw w spoczynku, potem pod lekkim obciążeniem – na przykład przy kręcącym się dysku i włączonym teście, który nie wymaga nowej karty. Nie trzeba rozbierać zasilacza, żeby zobaczyć, czy szyny są w widełkach. Jeśli pod obciążeniem +12 V ucieka w dół, a +5 V jednocześnie idzie w górę, to klasyczny ślad zmęczonej regulacji grupowej albo wyschniętych kondensatorów, nie „cecha retro”.

Czego nie obiecuje nawet ładny pomiar w BIOS-ie – jakości tętnień. BIOS pokazuje wartość średnią, wygładzoną. Zasilacz może mieć napięcie „na papierze” dobre i jednocześnie brudne, od czego sypie się dysk albo restartuje płyta. Bez oscyloskopu tego nie zobaczysz. Dlatego przy używanym Feel 3 rozsądna strategia jest taka – krótki test, obserwacja przez kilka wieczorów, żadne ważne dane na jedynym dysku, dopóki maszyna nie pokaże, że jest nudno stabilna.

Jeśli zasilacz ma być tylko uruchamiany okazjonalnie przy starych płytach, próg akceptacji może być niższy niż przy komputerze codziennym. Jeśli ma stać włączony wiele godzin, próg jest odwrotny. Kilkanaście lat to dla taniego elektrolitu dużo. Część sztuk przeżyła w chłodnej obudowie i nadal trzyma parametry. Część stała w cieple nad procesorem i jest już zużyta, mimo że wentylator jeszcze się kręci. Tego nie widać po śrubkach i po braku kurzu na naklejce.

Cena powinna to uwzględniać. Feel 3 500W nie jest białym krukiem. Płaci się za sprawny, przetestowany egzemplarz z właściwymi wtykami, nie za samą nazwę linii. Jeśli obok leży nowszy, prosty zasilacz z prawdziwym zapasem na +12 V i świeżymi kondensatorami, a komputer nie jest projektem retro – zwykle warto dopłacić. Jeśli komputer jest projektem retro i Feel 3 jest już w obudowie, sprawny i cichy, wymiana „bo stary” nie jest obowiązkiem.

Kiedy odłożyć go na półkę i czego nie warto od niego oczekiwać

Jest różnica między szacunkiem dla starego sprzętu a dopisywaniem mu cech, których nie miał. Modecom Feel 3 500W Professional Line był uczciwym produktem popularnym na swoje czasy – na tyle, na ile uczciwy bywa zasilacz kupowany razem z obudową, a nie jako serce maszyny. Dziś jego wartość leży w zgodności ze starszymi płytami, w prostych kablach, w umiarkowanym apetycie komputerów, do których pasuje, i w tym, że majsterkowicz może na nim zrozumieć, jak w ogóle czyta się zasilacz ATX.

Nie warto oczekiwać od niego cichej pracy pod pełnym obciążeniem, wysokiej sprawności, odporności na skoki prądu nowych kart ani tego, że napis 500 W da się wykorzystać w całości na jednej szynie. Nie warto też traktować go jak części, którą „jeszcze podkręcimy” albo z której wyprowadzimy zasilanie do innych projektów. Do warsztatu elektronicznego lepszy jest zasilacz z prawdziwego zdarzenia, z ograniczeniem prądu i obudową przewidzianą do takiej pracy.

Jeśli egzemplarz, który masz przed sobą, trzyma napięcia, nie śmierdzi, ma wtyki potrzebne Twojej płycie i ma zasilać komputer z epoki, w której powstał – można go używać świadomie, z pomiarem na starcie i z zapasem dystansu do tabliczkowych watów. Jeśli ma „udawać nowy” w maszynie, która prawie cały prąd bierze z +12 V, lepiej zostawić go jako część historii składaka, a nie jako jej najsłabsze ogniwo. W sprzęcie z tamtych lat najciekawsze bywa właśnie to, że zna się jego granice i nie każe mu ich przekraczać.

Pamiętaj: Zamawiając u mnie nie musisz długo czekać na dostawę (wysyłam w 1-2 dni), otrzymujesz zamówienie i polską fakturę 23% VAT. Wystawiona aukcja to oferta tylko dla firm. Jeśli chcesz kupić, a nie masz firmy – to na pewno wśród znajomych masz osobę prowadzącą firmę lub działalność i możesz spróbować poprosić ją o zakup.

Wystawione i dostepne produkty i usługi możesz kupić tutaj
https://business.allegro.pl/uzytkownik/asgardws

Ważne: Artykuł (w szczególności treści i obrazy) powstał w całości lub w części przy udziale sztucznej inteligencji (AI). Niektóre informacje mogą być niepełne lub nieścisłe oraz zawierać błędy i/lub przekłamania. Publikowane treści mają charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowią porady w szczególności porady prawnej, medycznej ani finansowej. Artykuły sponsorowane i gościnne są przygotowywane przez zewnętrznych autorów i partnerów. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za aktualność, poprawność ani skutki zastosowania się do przedstawionych informacji. W przypadku decyzji dotyczących zdrowia, prawa lub finansów należy skonsultować się z odpowiednim specjalistą.

Bazar. Sprzedam. Kupię. Zamienię. Wyprzedaż Garażowa. Czyszczenie Szafy. Używane i Sprawne.


Ilustracja Bazar. Sprzedam. Kupię. Zamienię. Wyprzedaż Garażowa. Czyszczenie Szafy. Używane i Sprawne.

A bright, solarized, glossy digital painted artwork in a High-Key Solarpunk style with a Mirror’s Edge minimalist aesthetic
and Y2K future-nostalgia, inspired by 1960 retro comic style and mixed with video game style of 2010s. A bright, solarized, glossy digital painted artwork in a High-Key Solarpunk style with a Mirror’s Edge minimalist aesthetic
and Y2K future-nostalgia, inspired by 1960 retro comic style and mixed with video game style of 2010s. An older rectangular ATX power supply, a plain steel box with a large round fan behind a metal grille and a fixed bundle of thick multicolored cables spilling from the front, yellow red black and orange wires ending in a wide motherboard plug, drive connectors and a few legacy four-pin plugs, resting beside an open aging desktop tower with the side panel removed, a dusty motherboard, one hard drive and a modest graphics card visible inside, the worn power supply as the clear main subject in a home workspace where an old computer is being brought back to life. ;Background is a sun-drenched, high-gloss white Solarpunk inspired by Mirror’s Edge—sterile,
bright, and futuristic with subtle, minimal vivid deep red accents (#b90000) integrated into sleek white architecture.
The artwork has a slick, ultra-bright digital color palette dominated by radiant white, ice blue, and reflective silver.
Important additional colors are: #244481 (kind of navy blue) and #b90000 (kind of deep red).
Added some energetic and vivid small elements of deep reds, signal yellow, and controlled pops of green.
Smooth gradients, soft bloom light, and a bright, humorous, cyber-optimistic feel.
The overall style mimics neo-classic mid-century advertising with a humorous twist. ;Background is a sun-drenched, high-gloss white Solarpunk inspired by Mirror’s Edge—sterile,
bright, and futuristic with subtle, minimal vivid deep red accents (#b90000) integrated into sleek white architecture.
The artwork has a slick, ultra-bright digital color palette dominated by radiant white, ice blue, and reflective silver.
Important additional colors are: #244481 (kind of navy blue) and #b90000 (kind of deep red).
Added some energetic and vivid small elements of deep reds, signal yellow, and controlled pops of green.
Smooth gradients, soft bloom light, and a bright, humorous, cyber-optimistic feel.
The overall style mimics neo-classic mid-century advertising with a humorous twist.

Ilustracja Bazar. Sprzedam. Kupię. Zamienię. Wyprzedaż Garażowa. Czyszczenie Szafy. Używane i Sprawne.

Podobne wpisy